O autorze
Profesor nauk prawnych. Najdłużej urzędująca Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Polsce, sprawowała tę funkcję przez sześć lat (2007-2013). Z jej inicjatywy przeprowadzono kompleksowe reformy nauki i szkolnictwa wyższego.
Od 2004 roku związana z Platformą Obywatelską. Poseł na Sejm VII kadencji.
W maju 2014 roku uzyskała mandat Posła do Parlamentu Europejskiego. Jest wiceprzewodniczącą Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE). Działa także w Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE).
Mandat europosła sprawuje po raz drugi, zasiadała w Parlamencie Europejskim także w latach 2004-2007.
Jest członkiem Transparency International Polska i Amnesty international.

Unia ma strategię na kryzys migracyjny. Pytanie, co z nią zrobią państwa członkowskie

W publicznej debacie o kryzysie uchodźczym jest za dużo stereotypów, a zbyt mało faktów. To prawda, że Unia stanęła wobec największego kryzysu humanitarnego w powojennej Europie, a jego skutki będą nam towarzyszyły przez lata. Ale to nieprawda, że jesteśmy wobec tego kryzysu bezradni.

W maju 2015 roku Komisja Europejska uzgodniła „Europejski program w zakresie migracji”. Pierwszym, naturalnym krokiem było ratowanie życia tonących na morzu migrantów. Potrojono między innymi fundusze na operacje „Tryton” i „Posejdon” na 2015 i 2016 rok - akcje ratownicze prowadzone na morzu przez Frontex. Kilka państw członkowskich udostępniło też swoje statki i samoloty. Komisja szacuje, że tylko w 2015 roku spośród 24 tysięcy migrantów uratowanych w Cieśninie Sycylijskiej, 7300 osób przeżyło dzięki tym akcjom.

Ale to wcale nie oznacza, że każdy uratowany może pozostać w Europie.
Państwa członkowskie miały czas na implementację wspólnej polityki azylowej do lata ubiegłego roku. Komisja wszczęła postępowania o naruszenie tych zasad lub nadużywanie systemu azylowego m.in. przez Włochy, Grecję, Łotwę czy Słowenię.

Jednocześnie trwają uzgodnienia z państwami trzecimi - głównie krajami Afryki - o wspólnej walce z organizacjami przemycającymi ludzi.

Europol we współpracy ze wszystkimi europejskimi agencjami i służbami gromadzi informacje, które pomagają rozbijać siatki przestępcze. Na Morzu Śródziemnym w ramach wspólnej polityki obrony i bezpieczeństwa prowadzone są akcje wykrywania i niszczenia łodzi przemytników.

Wydarzenia w Kolonii pokazały, że poszczególne państwa członkowskie muszę być też zdecydowane w polityce deportacyjnej wobec uchodźców, którzy naruszają porządek prawny.

Bezpieczne granice zewnętrzne pozwolą utrzymać strefę Schengen
Do sprawnego przyjmowania, rejestrowania i odsyłania uchodźców oraz egzekwowania wspólnej polityki azylowej potrzeba coraz więcej pracowników. By uszczelnić zewnętrzne granice, unijni przywódcy zobowiązali się do przekazania 1,3 mln euro na wzmocnienie agencji Frontex, EASO i Europol.

Kluczowe jest otwieranie hotspotów, zlokalizowanych przy granicach punktów szybkiego rejestrowania uchodźców, gdzie przybysze z Afryki czy Bliskiego Wschodu są identyfikowani, pobiera się też od nich odciski palców. Osoby mogące stanowić uzasadnione zagrożenie są przekazywane służbom.

Hotspoty działają już we Włoszech, niedawno – niestety z opóźnieniem - otworzono cztery takie punkty w Grecji.

Unia przeznaczyła też dodatkowo w sumie 160 mln euro dla tak zwanych państw pierwszej linii, m.in. Grecji i Włoch. 17 mln powędrowało na wsparcie dla Serbii i Macedonii, przez których teren także wędrują tysiące migrantów.

Kolejnym krokiem musi być też zintegrowanie elektronicznych baz danych i uzgodnienie warunków, na jakich korzystać z nich będą poszczególne kraje i instytucje.

Kryzys migracyjny pokazał, że wobec wielkich fal migracyjnych pojedyncze kraje często są bezradne. W 2015 roku do Europy zdołało się przedostać około 1,5 miliona nielegalnych uchodźców. Dlatego zapadła decyzja o wspólnej odpowiedzialności unijnych państw za granice zewnętrzne.

W 2016 roku powstanie wspólna europejska straż graniczna i przybrzeżna, złożona z Frontexu i służb granicznych poszczególnych krajów członkowskich. Udostępnią one 1500 funkcjonariuszy straży granicznej, którzy będą mogli być kierowani do akcji interwencyjnych na styku terytorium Unii z państwami trzecimi.

Dobrze chronione granice zewnętrzne to bezpieczeństwo strefy Schengen. A swobodny przepływ ludzi, towarów i usług pomiędzy krajami członkowskimi to nie tylko gwarancja wolności obywatelskich, ale także usprawnienie współpracy gospodarczej.

Strategiczne porozumienie z Turcją i współpraca z państwami trzecimi
Jednak granice zewnętrzne UE nie będą szczelne bez dobrej współpracy z krajami trzecimi. Pod koniec 2015 roku szef Rady UE Donald Tusk podpisał strategiczne z perspektywy Unii porozumienie z Turcją, gdzie według szacunków Frontexu przebywa teraz około 2,5 miliona migrantów – głównie z Syrii, Iraku i Afganistanu. Rząd w Ankarze zobowiązał się do ograniczenia migracyjnej fali i wnikliwszego kontrolowania uchodźców na granicy turecko-greckiej.

Europa przekazała w zamian Turcji 3 miliardy euro na poprawę warunków w obozach dla uchodźców, na edukację dzieci migrantów, wprowadzenie skutecznego systemu rejestracji uchodźców. Co ważne, Turcja odblokowała też rynek pracy dla Syryjczyków, dzięki czemu wielu z nich może zaprzestać wędrówki do Europy.

Jak uzgodniono podczas weekendowego szczytu UE, w marcu odbędzie się ponowne spotkanie przywódców państw Unii z rządem Turcji. Wówczas powinniśmy poznać efekty wysiłków tureckich służb. To kluczowy moment.

Nie mniej ważne są uzgodnienia z Libanem czy Jordanią, skąd Syryjczycy napływają do Turcji, z krajami Bałkanów Zachodnich, np. Macedonią czy Serbią, przez które wielu nielegalnych migrantów próbuje dotrzeć do UE. Unia chce mieć swoje delegatury we wszystkich najważniejszych krajach tranzytu.

Współpraca z państwami trzecimi jest ważna nie tylko dla ograniczenia nielegalnych migracji, ale też ustanowienia nowego europejskiego dokumentu podróży, który umożliwi powroty migrantów do krajów ich pochodzenia. Ponieważ dziś wielu nielegalnych przybyszy nie legitymuje się ważnymi dokumentami podróży, ich odesłanie jest utrudnione.

Relokacje i inne zobowiązania państw członkowskich
W europejskim, wielopłaszczyznowym planie walki z kryzysem migracyjnym każde państwo członkowskie ma swoje zadania. To zobowiązania, które kraje same na siebie przyjęły. Jednym z nich jest przyjęcie uzgodnionej ilości uchodźców. Mechanizm relokacji na razie okazał się porażką. Z planowanych 160 tysięcy przesiedleń udało się zrealizować najwyżej około tysiąca.

Ale są jeszcze inne problemy, z którymi instytucje europejskie i państwa członkowskie muszą sobie poradzić.

Jak zapobiec wtórnej migracji, gdy uchodźców kieruje się docelowo na przykład do Polski lub na Litwę, a oni marzą, by dotrzeć do Niemiec lub Szwecji? Jak w tej sytuacji utrzymać Schengen i otwarte wewnętrzne granice UE? Jak wreszcie skutecznie walczyć z populistycznymi nastrojami antyimigracyjnymi, które prowadzą do ksenofobii?
Najważniejsze jest jednak, czy poszczególne kraje członkowskie – także Polska i pozostałe kraje Grupy Wyszechradzkiej - wypełnią podjęte w ramach unijnego porozumienia zobowiązania.

Czy na przykład rząd PiS, który przejął polskie obowiązki w kryzysie migracyjnym, przygotowuje się do odpowiedzialnego przyjęcia uchodźców? Czy wypełni swoje zobowiązania w programach rozwojowych i żywnościowych?

Czy raczej bliżej mu do polityki stereotypów i mowy nienawiści, której kwintesencją była skandaliczna wypowiedź prezesa Kaczyńskiego o przenoszących choroby uchodźcach?
Trwa ładowanie komentarzy...