O autorze
Profesor nauk prawnych. Najdłużej urzędująca Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Polsce, sprawowała tę funkcję przez sześć lat (2007-2013). Z jej inicjatywy przeprowadzono kompleksowe reformy nauki i szkolnictwa wyższego.
Od 2004 roku związana z Platformą Obywatelską. Poseł na Sejm VII kadencji.
W maju 2014 roku uzyskała mandat Posła do Parlamentu Europejskiego. Jest wiceprzewodniczącą Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE). Działa także w Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE).
Mandat europosła sprawuje po raz drugi, zasiadała w Parlamencie Europejskim także w latach 2004-2007.
Jest członkiem Transparency International Polska i Amnesty international.

Wysoka pozycja Uniwersytetu Warszawskiego w rankingu Timesa

Zmiany dokonujące się w najlepszych polskich uczelniach stwarzają wreszcie szanse, aby stopniowo wspinały się na coraz wyższe pozycje w rankingach.

Od czasu, gdy pojawiły się rankingi uczelni wyższych, czyli mniej więcej od końca lat 90-tych, uczelnie mogą porównywać własny dorobek z wszystkimi uczelniami na świecie. Polskie uczelnie znajdując się w tych rankingach mniej więcej w 4 setce, z reguły krytykowane są w mediach, iż nie są w stanie sprostać naszym ambitnym aspiracjom.
Ostatni ranking uczelni wyższych Timesa typujący 100 najlepszych uczelni pochodzących z krajów BRICS i wschodzących gospodarek (BRICS & Emerging Economies Rankings 2014) opracowano na podstawie tych samych kryteriów i metodologii, jak ogólny ranking uczelni wyższych Timesa. Brano więc pod uwagę poziom zajęć dydaktycznych, poziom prowadzonych badań, transferu wiedzy i umiędzynarodowienia uczelni. Wyniki tego rankingu skłaniają do kilku refleksji.
Ale zanim o refleksjach, najpierw kilka danych.
Po pierwsze; w pierwszej setce najlepszych uczelni rozwijających się krajów znalazły się aż 4 uczelnie z Polski, w tym na wysokiej 23 pozycji Uniwersytet Warszawski, na 41 Uniwersytet Jagielloński, 64 – Politechnika Warszawska, a zamyka ranking na 100 pozycji Uniwersytet Łódzki.
Jest to bardzo dobry wynik, jeśli porównany się z uczelniami z krajów post-komunistycznych, gdyż w rankingu jedynie 12 uczelni z tego regionu znalazło się wśród 100 najlepszych - poza czterema z Polski, po 3 z Republiki Czeskiej i z Węgier oraz 2 z Federacji Rosyjskiej. Najwyższą pozycję wśród tej 12 zajmuje Uniwersytet Łomonosowa -10, ale następny jest już Uniwersytet Warszawski. Dopiero po nim na 31 pozycji Uniwersytet Karola w Pradze i na 41miejscu - Uniwersytet Jagielloński.
Po drugie; pierwsza setka najlepszych uczelni z rozwijających się krajów zdominowana jest przez uczelnie chińskie (aż 24) i tajwańskie (21). W rankingu sklasyfikowano aż 10 uczelni z Indii i 6 z Turcji. W tym kontekście polskie uczelnie osiągnęły poziom Brazylii (4) i Republiki Południowej Afryki (4).
Po trzecie, w pierwszej dziesiątce tej setki znalazły się 4 uczelnie z Chin ( w tym 2 na dwóch pierwszych miejscach (Peking i Tsinghua University), 3 z Turcji, po jednej z Tajwanu, RPA i Federacji Rosyjskiej.
Podstawowy wniosek, jaki nasuwa się po opublikowaniu wyników tego rankingu, to fakt, że zmiany wprowadzane w uczelniach Chin, Tajwanu i Indii są dużo szybsze i bardziej spektakularne, niż zmiany wprowadzane w europejskich uczelniach krajów postkomunistycznych. Uczelnie azjatyckie dostosowują się do światowych wymogów dużo bardziej dynamicznie dzięki dodatkowym nakładom finansowym kierowanym bezpośrednio na ich rozwój.
Uczelniom z krajów postkomunistycznych trudno nadgonić te azjatyckie, nie tylko ze względu na rozproszony system finansowania ich ze środków publicznych, ale też zakorzenioną w Europie kilkusetletnią tradycję akademicką nie dopuszczającą do szybkich przemian systemowych.
Fakt, że w regionie uczelnie polskie zdobywają stosunkowo silną pozycję – jest jednak odzwierciedleniem zmian jakie, wbrew konserwatywnym krytykom, zachodzą wewnątrz naszych uczelni. Zarówno pod względem jakości badań finansowanych z grantów, jak też transferu wiedzy i umiędzynarodowienia. Konkurencyjny system oceny najlepszych wydziałów, czy to w formie Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW), czy w formie oceny parametrycznej (A+) premiując najlepszych, stymuluje je, aby stawali się jeszcze lepsi. Podobnie z dotacją na dydaktykę, w której zmodyfikowany, projakościowy algorytm bardziej wiąże jakość dydaktyki z osiągnięciami naukowymi (granty krajowe i międzynarodowe) oraz z umiędzynarodowieniem uczelni (mobilność kadry i studentów).
W efekcie tych zmian Uniwersytet Warszawski w 2013 r. uzyskał dotację dydaktyczną o 10 mln większą niż w roku poprzednim, a roczne wpływy do dwóch wydziałów (chemii i matematyki z informatyką), które otrzymały status KNOW, przez 5 kolejnych lat zwiększane są o dodatkowe miliony. Jeśli do tego dodamy dodatkowe fundusze wpływające z największej liczby grantów uzyskiwanych przez akademików z UW oraz z największej liczby jednostek typu A i A+ po nowej parametryzacji – to należy przypuszczać, że nie tylko zwiększone nakłady finansowe, ale też przemiany wewnętrzne zachodzące na tej uczelni stwarzają wreszcie szansę, aby UW stopniowo wspinał się na coraz wyższe pozycje w rankingach światowych.
Pozostaje mieć nadzieję, że coraz lepsze wyniki Uniwersytetu Warszawskiego stymulować będą nie tylko naukowców tej uczelni do jeszcze lepszych osiągnięć, ale będą też inspiracją dla pozostałych szkół wyższych, które pójdą ich śladem.
Trwa ładowanie komentarzy...